Nowy klub PO-KO. Po co?

Od wczoraj w naszym Sejmie funkcjonuje nowy klub parlamentarny PO-KO. Rozumiejąc sens samej Koalicji Obywatelskiej, która sprawdziła się chociażby w ostatnich wyborach samorządowych się, nie mam pojęcia – czemu ma służyć ten wspólny klub? Nawet przy założeniu, że wewnątrz Nowoczesnej nie ma żadnych tarć wewnętrznych, a współpraca w ramach KO układa się modelowo – trudno tu dostrzec korzyści. Jeden klub zamiast dwóch powoduje, że znika jedno stanowisko wicemarszałka, traci się przywileje typu biura, czas w debatach itp.itd. Co w zamian? Jaka jest tu wartość dodana? Bo przecież chyba nikt nie liczy na jakiś bonus sondażowy wynikający z tego połączenia? To już się zrealizowało w ramach koalicji  i elektorat obydwu ugrupowań ocenił to w wyborach. A nawet gdyby miało dojść do ostatecznego połączenia partii, to raczej nie teraz i na pewno nie w takiej formie.

Teraz mleko się rozlało i wyszło fatalnie. Nie wiem kto kłamie i czy Katarzyna Lubnauer rzeczywiście planowała samodzielny start w eurowyborach? Trudno w to uwierzyć, ale w tym momencie i tak nie ma to większego znaczenia. Wyjście grupy posłów z klubu Nowoczesnej jako alternatywa do dyskusji i przekonywania, nie jest najlepszym wyjściem. Grzegorz Schetyna też się tu nie popisał: owszem przyjął posłów, klub PO się powiększył, ale w przestrzeni publicznej i medialnej góruje obecnie narracja o zjadaniu przystawek, a to nie rokuje dobrze dla budowania szerokiego obozu antyPiS.

Pamiętajmy, że na to wszystko patrzą też wyborcy. I widzą głównie jakieś personalne przepychanki i oskarżenia. W ostatnich wyborach parlamentarnych, czując się zawiedziona Platformą, oddałam swój głos na Nowoczesną. A teraz? Gdyby wybory były dziś – miałabym poważny dylemat. Katarzyna Lubnauer kiepsko radzi sobie na czele Nowoczesnej i zupełnie do mnie nie przemawia. Jednocześnie jednak wcale nie jestem zachwycona Grzegorzem Schetyną. Nawet jeżeli potrafi w miarę ogarnąć partię, to chyba ma jakiś problem w kontaktowaniu się z elektoratem, zupełnie nie porywa. Owszem, sprawą oczywistą jest zbudowanie szerokiego porozumienia po stronie opozycyjnej, ale trzeba robić to mądrze i z sensem.


Reklamy