Prawica mniej i bardziej PiSowska

W ramach nowej debaty na blogu debat politycznych zastanawiamy się właśnie nad podziałem prawej strony naszej sceny politycznej:
Ziobryści kontra Kaczyści
Kto ma większe szanse? Za kim pójdzie elektorat? Czy Ziobrystom uda się to, co nie wyszło ich poprzednikom?

Nie da się ukryć, że PiS jest partią zaściankową. Z perspektywy Brukseli widać to chyba lepiej, gdyż nawet tak zatwardziali PiSowcy jak Ziobro i Kurski zapragnęli świeżego powietrza w partii. Ugrupowanie nastawione na przeszłość, wspominające z rozrzewnieniem własne rządy i tęskniące za reaktywacją IV RP sprawia wrażenie zupełnego oderwania od rzeczywistości i nie widać, aby realnie mogło zaproponować cokolwiek na przyszłość. 
Patrząc na pierwsze posiedzenie Sejmu – naczelnym priorytetem PiSu jest Smoleńsk. Można było się tego spodziewać – „rodziny smoleńskie” dostały czołowe miejsca na listach, część z nich dostała się do parlamentu. Poza tym jest jeszcze elektorat Gazety Polskiej, który twardo trzyma się wersji zamachu i też nie można go zawieść.
Taka opcja jest chyba też bliska samemu Jarosławowi Kaczyńskiemu, który słowa „Jarosław, Polskę zbaw” tu słyszy chyba tylko raz w miesiącu na Krakowskim Przedmieściu. Jak więc nie podsycać takiej idei?

Dla odmiany Zbigniew Ziobro jako mit założycielski swojej formacji przyjął IV RP i swoją „krew przelaną za PiS”. Na tym polu ma coś do powiedzenia i to wykorzystuje. Wyrażnie widać też, że ma zamiar odwoływac się do elektoratu radiomaryjnego, eskponując poglądy narodowo-katolickie. Wprawdzie posłanka Kempa w swoim przemówieniu sejmowym raczej słabo wypadła jako uosobienie przywiązania do tradycyjnych wartości Matka-Polka, ale „Solidarna Polska” się nie poddaje. Poseł Mularczyk na wczorajszej konferencji prasowej opowiadał o marszałke Nowickiej pobierającej pieniadze od firm produkujących „narzędzia do niszczenia noworodków”. I prawie jest za demokracją. Wspominając o głosowaniu konserwatywnych posłów Platformy – podkreślał łamanie ich kręgosłupów przez dyscyplinę partyjną. Mówiąc jednak o trzeciej sile w Sejmie – nie daje im prawa do stanowiska wicemarszałka, gdyż stanowią oni mniejszość.
Wykorzystują tu posła Cymańskiego stanowiącego wcześniej wrażliwą społecznie twarz PiSu. Kurski podkreśla jak to w czasie rządów PiS najbiedniejsi dostali tyle co nic, za to najbogatsi się obłowili.

Co będzie dalej? Ziobro, Kurski i Cymański jeszcze formalnie walczą o cofnięcie decyzji wyrzucającej ich z partii. Mało kto chyba jednak wierzy, że odniesie to jakiś skutek, ale do budowania wizji męczenników idealnie się nadaje.
Prezes Kaczyński działa standardowo, jak zwykle w takich przypadkach – rebeliantów usuwa i wpisuje na swoją czarną listę. Hofman, Błaszczak, Czarnecki i cała reszta „miernot” otaczających prezesa dalej opowiada swoje, choć mało kto ich słucha.
Spektakl będzie jeszcze trwał i z pewnością dostarczy nam wielu wrażeń. Jacek Kurski nie jest z tych, którzy łatwo się poddają. I moim zdaniem – mają szanse. Na początku grudnia czekają nas obchody kolejnej rocznicy powstania Radia Maryja. To może być kluczowy moment. Politycy której opcji dostąpią zaszczytu przemawiania z ambony?

Zapraszam do debaty.

Reklamy